,,Każdy jest komuś potrzebny”

5 Grudzień 2017

UCZNIOWIE KASZOWSKIEJ „ JEDYNKI” CHARYTATYWNIE DLA DZIECI

Chęć udziału w 6 edycji projektu ,,Każdy jest komuś potrzebny” zrodziła się z potrzeby niesienia pomocy innym, często słabszym, doświadczonym przez los i bezbronnym. Bo któż, jak nie my nauczyciele, powinniśmy być siewcami, którzy są odpowiedzialni za proces edukacji naszych uczniów oraz kształtowania ich osobowości, postaw, a przede wszystkim uczenia ich empatii. Przecież to Ci młodzi ludzie staną się wkrótce filarami naszego społeczeństwa, a co posiejemy, to zbierzemy. Nieprawdaż?

Wiemy, jak ważne jest, aby od najmłodszych lat uwrażliwiać młodych na potrzeby bliźnich. Tworząc plan naszego ,,wolontariatu”, obawiałam się, czy uczniowie naszej szkoły sprostają wszystkim wyznaczonym celom. Jednak, czas pokazał , że  uczniowie szkoły, w której pracuję, posiadają niezmierzone chęci i mnóstwo entuzjazmu, i jeszcze więcej zapału do pracy. Z nieopisaną radością przyłączyli się do działań wymyślając przeróżne ciekawe pomysły i wnosząc w to całą górę pozytywnej energii.

A zaczęło się tak , zupełnie nieoczekiwanie…

Prawdziwym przedsmakiem naszych charytatywnych działań był udział  uczniów naszej szkoły w akcji na rzecz pomocy dzieciom z Domu Dziecka na Ukrainie, która była odpowiedzią na apel proboszcza z sąsiedniej parafii w Liszkach. W wyniku podjętych starań udało nam się zebrać wiele niezbędnych przyborów szkolnych, zabawek oraz jedzenia dla rówieśników z sąsiadującego z nami kraju. Powodzenie tej akcji upewniło mnie w przekonaniu, że nasi uczniowie mają w sobie dużo empatii i chęci niesienia pomocy innym i przyznam, że akcja ta była iskierką zapalną do podjęcia się kolejnego zadania. I to jakiego

Ale, że wiara góry przenosi i nie tylko, postanowiłam, oczywiście wraz z uczniami sprostać ogromnemu wyzwaniu i zawalczyć o statuetkę i tytuł SUPER WOLO. Jako koordynator ds. wolontariatu , zgłosiłam naszą szkołę do udziału w projekcie ,,Każdy jest komuś potrzebny”, wybierając klasę VI jako uczestników i realizatorów tego programu.

Po zajęciach warsztatowych przeprowadzonych w naszej szkole przez pracowników fundacji Anny Dymnej ,,Mimo wszystko” zorganizowaliśmy w klasie burzę mózgów, podczas której szóstoklasiści zgłaszali swoje propozycje dotyczące tego, co chcieliby zrobić w ramach realizacji przedsięwzięcia, któremu postanowiliśmy stawić czoła. Wszyscy zgodnie ustaliliśmy, że będą to działania na rzecz dzieci, a że zgłaszane propozycje były godne uwagi, stwierdziliśmy, że nie odpuścimy żadnej i postanowiliśmy spróbować zrealizować ,,urodzone w głowie”, ale podpowiedziane przez serce, pomysły. Jako motto naszego projektu wybraliśmy słowa Janusza Korczaka, które brzmią: „Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat…Bo to uśmiech dziecka jest prawdziwym cudem, jaki dany jest człowiekowi doświadczyć…”

Swoje działania rozpoczęliśmy od zbierania funduszy na realizację projektu. Najpierw zainicjowaliśmy akcję typowo listopadową, czyli sprzedaż zniczy. I choć pogoda była pod psem, nasi uczniowie wykazali się hartem ducha, którego niejeden dorosły mógłby im pozazdrościć. Otóż, nie straszna była im ulewa, przeraźliwe zimno, wiatr, który przewracał im straganik, oni naprawdę stali i z uśmiechem na twarzy zachęcali spieszących się na mszę do kupna, choć jednego znicza. I udało się. Mieszkańcy odpowiedzieli na prośby uczniów i tym razem okazali się bardzo ofiarni. Ale na tym nie koniec ich przedsiębiorczości. I choć nie wszyscy są uzdolnieni kulinarnie, no bo i nie muszą, postanowili wykonać w domu coś, co będzie smaczne i proste. Mianowicie   przygotowywali przez miesiąc kolorowe galaretki, kanapki, mufinki, pyszne ciastka oraz świeże soki po to, aby środki z ich sprzedaży zasiliły nasz wspólny budżet. Podkreślić muszę i świetnie logistycznie przemyślane zabiegi uczniów, jak i ogromne ich zaangażowanie. Po pierwsze, każdy, naprawdę każdy uczeń wykazał się kulinarnymi umiejętnościami, gdyż kolory i dekoracje wypieków tudzież galaretek przyciągały wzrok przebywających w szkole do tego stopnia, że tylko nieliczni mogli się oprzeć pokusie kupienia choć jednej pysznej, kolorowej galaretki, czy mufinki. I chyba nikogo nie dziwi fakt, że kolejka do naszego ,,bufetu” ustawiała się już od rana.

Kolejnym celem naszego przedsięwzięcia  było zaskarbić sobie serca dzieci, poprzez  wykonanie dla nich kolorowych kartek i napisanie listów, w ramach akcji ,,Marzycielska poczta”, co sami przyznacie, nie jest to takie proste dla dzisiejszych uczniów. Bo trzeba znać wyznaczniki tej formy wypowiedzi, a przede wszystkim trzeba ,,otworzyć” swoje serce i uruchomić wyobraźnię. Nad wykonaniem tego zadania uczniowie spędzili wiele godzin w szkole, głównie  po lekcjach, kiedy cisza na szkolnych korytarzach informowała ich o późnej godzinie popołudniowej i konieczności powrotu do domu. Jestem przekonana, że i ten czas, i szelest skrobiącego pióra / długopisu na długo pozostanie w ich pamięci . Tutaj wspomnę jeszcze o akcji o nazwie ,,Wylosuj Anioła” fundacji ,,Gdy Liczy się Czas”, do której też się przyłączyliśmy, wykonując kartki dla dzieci ze szpitala onkologicznego.

Kolejnym pomysłem było zorganizowanie nieodpłatych zajęć dogoterapii dla wszystkich uczniów naszej szkoły, po to, by wywołać uśmiech na twarzach dzieci. Stało się to możliwe dzięki prośbie, którą skierowali uczniowie do cioci jednego z szóstoklasistów. Wiemy, że dobro dawane innym wraca do nas z podwójną siłą i naprawdę  szybko mogliśmy się o tym przekonać. Naszą podwójną siłą były dwa cudowne labradory, które odwiedziły nas wraz ze swoją opiekunką. Zajęcia cieszyły się dużym zainteresowaniem, a nawet niektórzy z uczniów, którzy bardzo bali się kontaktu z psem, przełamali swój lęk. Przy tej okazji pamiętaliśmy także o pomocy naszym czworonożnym przyjaciołom ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Szóstoklasiści po zajęciach dogoterapii ogłosili zbiórkę karmy. Oczywiście mogli liczyć na pomoc swoich kolegów ze szkoły, którzy chętnie im ją dostarczyli. W środę 22 listopada udaliśmy się do schroniska z darami i radość piesków okazana machaniem ogonkami była dla nas największą nagrodą.

Następnie uczniowie klasy szóstej zrealizowali swój kolejny pomysł i przygotowali spektakl dla najmłodszych dzieci Zespołu Szkolno – Przedszkolnego z Oddziałami Integracyjnymi w Przegini Duchownej pt. ,,Calineczka” wg scenariusza Baśniowej Kapeli. Było to dla nich wielkie przedsięwzięcie, a zarazem niepowtarzalna przygoda. Pomysł przedstawienia zrodził się w czasie dyskusji na temat realizacji projektu. Wtedy to mama jednego szóstoklasisty zaproponowała przygotowanie przedstawienia dla dzieci. Pomysł bardzo spodobał się uczniom i już wkrótce rozpoczęły się wielkie przygotowamia. Uczniowie namalowali piękną scenografię w postaci obrazów do poszczególnych scen bajki, wykonali kukiełki, nauczyli się pięknie czytać role i poruszać postaciami. Spędzili wiele godzin po lekcjach na wspólnej pracy nad scenografią oraz na próbach. Wysiłek się opłacił, gdyż dzieci reagowały z  zaciekawieniem, zastanawiając się, co też za chwilę się może wydarzyć. Ponadto nasi mali aktorzy otrzymali owację na stojąco, więc była to najważniejsza  nagroda, bo przecież  publiczności.

A jak było, przeczytajcie sami…

22 listopada uczniowie klasy VI udali się do Przegini Duchownej, aby zaprezentować ,,Calineczkę” najmłodszym dzieciom tamtejszej szkoły. Salę gimnastyczną wypełniło ponad 100 dzieci. Dzieci przywitał Miś Boguś czytający przedszkolakom z kaszowskiej,,Jedynki”. Tym razem przyjechał do dzieci z bajką o Calineczce. Rozpoczęło się przedstawienie. Dzieci z zaciekawieniem śledziły losy maleńkiej dziewczynki. Co jakiś czas słychać było słowa zachwytu. Dzieci żywo reagowały na pojawiające się kolejno postaci i zmieniającą się scenografię. Podczas piosenek aktywnie uczestniczyły w spektaklu, naśladując rózne ruchy, np. kołysanie Calineczki, lot motylka … Na ich buziach pojawiał się uśmiech. Na zakończenie spektaklu nagrodziły aktorów gromkimi brawami. Po spektaklu, na najbardziej uważnych, czekały nagrody. Dzieci odpowiadały na pytania dotyczące obejrzanej historii.

Nasi aktorzy, w dowód wdzięczności za piękne przedstawienie, dostali coś dla ducha i coś dla ciała -miłe słowa pochwały oraz pyszny obiad.

Jesteśmy tez umówieni w innym przedszkolu, w pobliskiej Rybnej z ponownym wystawieniem naszego przedstawienia. Jest to zarazem nasz rewanż za zajęcia dogoterapii, gdyż właśnie w tym przedszkolu pracuje opiekunka naszych znajomych labradorów, ale to dopiero w grudniu.

Bardzo zależało nam też na wystawieniu naszej „Calineczki” w Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu. Niestety, ze względów bezpieczeństwa było to niemożliwe. Niezrażeni tym faktem postanowiliśmy udowodnić chorym dzieciom, że ich los nie jest nam obojętny. Nasz wybór padł na oddział hematologii w Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu, na którym do niedawna przebywał nasz uczeń (kolega) – Alan Suchan. Postanowiliśmy, że każde dziecko z tego oddziału otrzyma od nas upominek. W tym celu skontaktowaliśmy się z panią oddziałową i ustaliliśmy szczegóły. Nasza wizyta w szpitalu zbiegła się z obchodami ,, Dnia Misia”, dlatego nasi mali przyjaciele otrzymali od nas nie tylko upominki w postaci środków higienicznych i kosmetycznych, ale także kolorowe misie, które będą im towarzyszyć wtedy, gdy będą potrzebowali takiego wsparcia. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że przeprowadzenie takiej akcji poprzedzone było wieloma działaniami m. in. ta pozyskaniem sponsorów. W tym celu uczniowie klasy szóstej napisali listy do Wójta Gminy i lokalnych przedsiębiorców z prośbą o pomoc, robiliśmy plakaty, zakupy, po lekcjach uczniowie zostawali dłużej i pomagali wszystkie produkty ładnie zapakować i pomóc doręczyć.

W planie naszych działań nie mogło zabraknąć kogoś, kto jest nam szczególnie bliski, czyli kolegi z klasy,  który ze względu na stan zdrowia już drugi rok nie może uczestniczyć w zajęciach w szkole. Pomimo to chłopiec pozostaje w stałym kontakcie z rówieśnikami. Zapytany o to, w jaki sposób moglibyśmy mu pomóc, Alan bez wahania odpowiedział, że największą radość sprawiłoby mu to, gdybyśmy pomogli jego młodszej koleżance, którą poznał w szpitalu, a której stan zdrowia jest znacznie gorszy od jego. Słysząc te słowa, oraz poznawszy historię chorej Gabrysi z listu , który do nas skierowała, łzy same strumieniami spływały nam po twarzach. Wrażliwość i dojrzałość Alana była dla nas inspiracją do podjęcia kolejnych działań, w ramach których udało nam się wesprzeć proces leczenia koleżanki Alana w postaci paczki z produktami higieniczno – kosmetycznymi, o które poprosiła jej mama. Nie zapomnieliśmy  o Alanie, który okazał się dojrzalszy niż niejeden dorosły mężczyzna i  przygotowaliśmy paczkę również dla niego samego. Na pewno na tym nie spoczniemy, gdyż już planujemy zorganizować na wiosnę piknik pomocy dla naszego bohatera-Alana  z górą różnych pomysłów i atrakcji, o które już dzisiaj starają się nasi wspaniali rodzice.

 

Wiemy, że podjęte przez nas działania w ramach projektu to równocześnie wiele i niewiele, bo stanowią kroplę w morzu potrzeb. Potrzebujących pomocy jest coraz więcej. I chociaż udało nam się zrealizować zamierzone cele, z których to właśnie  piszemy  na gorąco relację, nasza przygoda z wolontariatem dopiero się zaczyna.  Cieszymy się, że podjęte  działania zaowocowały zaszczepieniem w sercach naszych uczniów potrzeby niesienia pomocy innym. To niepowtarzalna przygoda, którą wszyscy zapamiętamy i która już na zawsze zostanie w naszej pamięci.  Myślę, że wśród szóstoklasistów znajdą się i tacy, którzy nie będą potrafili przejść obojętnie obok potrzebującego. Uczymy młode pokolenie Polaków tej otwartości, altruizmu i bycia dobrym człowiekiem. Bo przecież wychowanie to pomaganie wychowankowi, by lepiej zrozumiał siebie i innych ludzi, by nie żył w świecie fikcji czy nienawiści, lecz w świecie prawdy i miłości. Bez wątpienia mogę powiedzieć, że te kilka tygodni zmieniło ich, gołym okiem widać, jak bardzo zżyli się z sobą, jak pieknie potrafili współpracować ze sobą. Swoim zaangażowaniem oczarowali i zachwycili wszystkich nauczycieli w szkole. Zatem, oprócz wymiernych korzyści, uczniowie zyskali coś więcej, bo siebie. Tak więc pokazaliśmy im wartości, którymi należy kierować się w życiu, a które są światłami rozjaśniającymi ludzkie bytowanie, a w miarę, jak człowiek pracuje nad sobą, to one coraz intensywniej świecą na horyzoncie jego życia. Obiecujemy, że nie spoczniemy na tym przedsięwzięciu, bo już planujemy kolejne działania. Następnym krokiem na naszej drodze będzie zorganizowanie Jasełek dla seniorów z naszej miejscowości, by im także umilić czas i zadbać o to, by ich jesień życia była różnokolorowa.

Bo my nie chcemy być ludźmi zagubionymi w tysiącu dobnych spraw i zdarzeń, w torebkach, siatkach brzuchatych z nosami w chodniku.

Bo my nie chcemy żyć w ciągłym pośpiechu, nie chcemy gnać mijającymi sekundami i nie widzieć słońca spoza chmur smogu.

Bo my nie chcemy żyć w samotności, w której obciążone nasze barki nigdy nie zmienią się w lotne skrzydła.

My chcemy sięgać gwiazd i wciąż na nowo wyciągać pomocną dłoń.