NOWOŚCI

ROK SZKOLNY 2013/2014

Kosmiczne komplikacje – Trojanowski Tomasz

O Melba! – Grażyna Bąkiewicz

Zbyszko z Murowańca – Tomasz Michałowski

 

  Tomek i Ola w krainie delfinów – Aleksandra Michałowska   

 InterCyna – Mariusz Niemycki

 Bohater  Obi-Boków – Mariusz Niemycki

Złodziej pioruna – Rick Riordan

Klątwa Tytana – Rick Riordan

 

Zagubiony Heros – Rick Riordan

Znak Ateny – Rick Riordan

 

Na przykład Małgośka – Paweł Beręsewicz

Rokiś. A gdzie ja się biedniusieńki podzieję – Joanna Papuzińska

Rokiś wraca. Rokiś i Kraina Dachów – Joanna Papuzińska

 

 Zuzanka z Pistacjiowego domu -Barbara Gawryluk

 Bajkowa włóczęga – Ewa Mirowska

 Spory, Malutek i Słoneczko – Anna Onichimowska

Tybald  i smak przygody  –  Barbara Wicher

 Tybald i przepowiednia Studni Przodków  –  Barbara Wicher

     Tajemne Bractwo Pana Benedykta i dylemat więźnia – Trenton Lee Stewart

Tajemne Bractwo Pana Benedykta i niebezpieczna podóż – Trenton Lee Stewart

Muzyka Pana Szymanowskiego – Wanda Chotomska

Muzyka Pana Chopina – Wanda Chotomska

Biedna Mała Luna – Holly Webb

Figa tęskni za domem – Holly Webb

Gdzie jest Rudek?- Holly Webb

Czaruś, mały uciekinier – Holly Webb

Zwiadowcy Księga 2 – Płonący most – John Flanagan

ROK SZKOLNY 2012/2013

6 stycznia 2013 r. oficjalnie rozpoczął się Rok Tuwima. Tego dnia sto lat temu w „Kurierze Warszawskim” ukazał się debiutancki wiersz poety „Prośba”. 27 grudnia 2013 roku minie 60. rocznica śmierci poety. To właśnie ta ostatnia data była powodem ustanowienia przez Sejm RP Roku Juliana Tuwima.

Julian Tuwim

Wiersze Tuwima znamy wszyscy. Zanim nauczyliśmy się rozróżniać litery, rodzice i dziadkowie czytali nam jego wiersze. Kilka pokoleń wychowało się na „Lokomotywie”, „Rzepce”, „Słoniu Trąbalskim” i wielu, wielu innych utworach. Od przedszkola, przez wszystkie lata szkolne spotykamy się z twórczością tego poety.

Julian Tuwim urodził się 13 września 1894 r. w Łodzi, w rodzinie urzędnika bankowego. Matka od małego czytała mu najpiękniejsze wiersze polskie, zaszczepiając miłość do poezji i marzenia o niecodziennym życiu. Młody Julek uczył się w rosyjskim gimnazjum w Łodzi. Był zdolny.

Tuwim interesował się przyrodą (jego konikiem były zioła) i mechaniką, astronomią i magią. Wiecznie czegoś szukał, dociekał, robił doświadczenia w swoim domowym laboratorium. Porwany pasją eksperymentów o mały włos nie wysadził całej kamienicy przy ul. Andrzeja 40 w Łodzi, w której mieszkał z rodzicami.

Zamiłowanie do poezji budziło się długo. W wieku lat siedemnastu, w tajemnicy przed wszystkimi, zaczął pisać pierwsze wiersze. Wielki wpływ na młodzieńcze wiersze poety wywarła twórczość Leopolda Staffa. Poezja stała się jego żywiołem, talent, pasja, pracowitość, humor nie opuszczały go nigdy. Dwa lata przed maturą był już otoczony nimbem sławy, w całej szkole znany był z dowcipu i pomysłowości, zdolności w różnych kierunkach. Po zdaniu matury w roku 1914 rozpoczął pracę jako tłumacz literatury rosyjskiej, pisał teksty do kabaretów.

Kruczy brunet o palących oczach, mocno zagiętym nosie, z ciemną myszką na lewym policzku, o orlej, natchnionej twarzy i wrażliwych ustach, typowy południowiec o wybuchowym temperamencie – oto portret Tuwima młodego, który w późniejszych latach stał się człowiekiem uroczym, wytwornym, ujmującym wszystkich serdeczną prostotą.

Znajomość ze Stefanią Marchwówną (poznali się w 1912 r.), przyszłą żoną, przeradza się w głębokie uczucie. Ono inspiruje poetę do napisania cyklu wierszy miłosnych. 30 kwietnia 1919 r. w Łodzi odbył się ślub Stefanii i Juliana.

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.
                                  Wspomnienie
 

Julian Tuwim z żoną Stefanią i córką Ewą, 1947 r.

W 1916 r. podejmuje studia w Warszawie. Najpierw na Wydziale Prawa, potem na Wydziale Filozoficznym, gdzie studiuje polonistykę. Nawiązuje współpracę z czasopismami literackimi, wydaje pierwszy tom poezji „Czyhanie na Boga” (1918 r.).

Liryzm przedziwny. Liryzm chwil.
Css…Czeka dusza na zdarzenie,
Na nieuchwytne „coś…” (wzruszenie
I styl odczuwań, ton i styl…)

A potem – słowo. Pierwsze z słów
Zwykle jak błysk przez myśl przechodzi
I w samo sedno stylu godzi,
I każe duszy: dalej mów!

A wtedy – wicher! Wtedy – szał!
Mus i tyrański rozkaz chwili!
A potem – spokój. Skroń się chyli

I jeno łkałbyś… słodko łkał…

                                         Jak wiersz powstaje

Tuwim jako jeden z założycieli pracuje w redakcji miesięcznika „Skamander”, od którego nazwę przyjmuje grupa poetycka. Należeli do niej Jan Lechoń, Antoni Słonimski, Kazimierz Wierzyński, Jarosław Iwaszkiewicz. Skamandryci opiewali codzienność, tłum, miasto. Pisali o szarym człowieku, dla prostych ludzi, używając często potocznego języka. Tuwim jest poetą codzienności – opisuje w swych wierszach najzwyczajniejsze przedmioty (buty, kredens, gazetę) i czynności (golenie, picie mleka). Jego wiersze porywają świeżością, urzekają pięknem rzeczy dnia codziennego.

A w maju
Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!
Co się tam dzieje w mej głowie:
Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
Wesoło w czubie i w piętach,
A najweselej na skrętach!

                                           Do krytyków

Antoni Słonimski, Anna Iwaszkiewicz, Władysław Korsak, Jan Lechoń, Julian Tuwim

Do wybuchu II wojny światowej Tuwim dużo tworzy, wydaje, działa w Związku Literatów Polskich. W 1936 r. powstaje wybitny poemat satyryczny „Bal w Operze” (wydany – z uwagi na cenzurę – dopiero po dziesięciu latach). Kiedy w 1938 r. Tuwim ogłosił drukiem swoje wiersze dla dzieci, przepełnione humorem i dowcipem, zadziwił wszystkich czytelników: dorosłych i dzieci. Nikt tak jeszcze dla nich nie pisał. To była wspaniała zabawa. Sam tłumaczył się, że dowcip tak go rozsadza, iż musi dać upust pisząc książeczki dla dzieci. Wierszy dla dzieci napisał koło czterdziestu, zatem ilościowo stanowią one niemal margines jego pisarstwa, margines jednak znakomity.

 

Był sobie słoń wielki – jak słoń.
Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.
Wszystko, co miał, było jak słoń!
Lecz straszny był Zapominalski.

Słoniową miał głowę i nogi słoniowe,
I kły z prawdziwej kości słoniowej,
I trąbę, którą wspaniale kręcił,
Wszystko słoniowe – oprócz pamięci.

                                   Słoń Trąbalski

We wrześniu 1939 r. opuszcza wraz z żoną Warszawę. Udaje się do Paryża, potem Brazylii, w końcu do USA. Na emigracji zaczął pisać liryczno-epicki poemat „Kwiaty polskie”. Tęskni za rodzinnym domem i chce wrócić do kraju po zakończeniu wojny.

 

Ojczyzną moją jest łan,
Łan Polski, prostej, serdecznej.
Niech mi pozwoli Pan
W nim znaleźć spoczynek wieczny.

Ojczyzną moją jest dom,
Kochany dom rodzicielski,
Przytułek cichym snom
Młodości sielskiej – anielskiej.

Patrzę, strudzony śród dróg,
W oczu twych błękit przeczysty,
I jest w nich wszystko: i Bóg,
I Polska, i dom ojczysty.

                                                     Ojczyzna

W czerwcu 1946 r. powraca z żoną do Warszawy. Tuwimowie adoptują córkę, Ewę. Dopiero w 1949 r. wydaje „Kwiaty polskie”. Większą część roku spędzał poeta w swej posiadłości w Aninie. Latem niechętnie opuszczał Warszawę, był człowiekiem lgnącym do miasta, nie zależało mu na obcowaniu z przyrodą.

Zażenowany swym anielstwem
Udaję (dosyć źle) człowieka.
I serce, aż nieludzko czerstwe,
Zacinam w samotności. Czekam.

                                                             Oczekiwanie

Tuwim kochał zwierzęta. O swoim ukochanym psie Dżonciu mówił, że jest najmądrzejszym pieskiem w Warszawie. Zapewniał przyjaciół, że jego pies wymawia wszystkie samogłoski bardzo wyraźnie, a potem je śpiewa – jest naprawdę wyjątkowy!

Mój piesek Dżoncio – oto go macie –
To mój największy w świecie przyjaciel.

Codziennie w kącie kanapy siadam
I z moim Dżonciem gadam i gadam. 

Gadam i gadam, a Dżoncio milczy,
Lecz mnie rozumie piesek najmilszy.

                                                           Dżońcio

Był nie tylko wspaniałym poetą, tłumaczem, satyrykiem oraz autorem tekstów piosenek (m.in. „Miłość ci wszystko wybaczy”, „Co nam zostało z tych lat”), ale także znawcą historii polszczyzny, pasjonatem słowa, miłośnikiem antyku, teatru i nauk ścisłych. Często wspominał swoją nieodwzajemnioną miłość do… matematyki. Znany był i ceniony jako bibliofil, który nie tylko zbiera książki i doskonale się na nich zna, ale zbiory swe kocha, obcuje z nimi i stale do nich zagląda.

 

Książka – rozpaczy mojej winna,
Rozkoszy, smutku i zachwytu,
Śmieję się nad nią, wzdycham, płaczę,
Książka – nowina pełna mitów
I starych słów, i nowych znaczeń.

                            Kwiaty polskie

Był zapalonym kolekcjonerem, miał pasję zbierania wszelkiego rodzaju ciekawostek literackich, kalamburów, łamańców rymowych. Spod jego pióra wychodziły liczne dowcipne teksty, często w lapidarnej formie aforyzmów.

Gratulacje – najuprzejmiejsza forma zawiści.

Odpowiedzialność – to, co inni powinni ponosić.

Para – woda w natchnieniu.

Pchła – owad, który zszedł na psy.

Pesymista – optymista z praktyką życiową.

Życie – okres czasu, którego pierwszą połowę zatruwają nam rodzice, a drugą dzieci.

Julian Tuwim zmarł nagle 27 grudnia 1953 r. w Zakopanem. Pochowany został w Alei Zasłużonych na Powązkach w Warszawie. We wspomnieniach bliskich Tuwimowi ludzi pozostał ten poeta ludzkich nadziei jako „wielki czarodziej, alchemik żywego słowa, mag, niestrudzony dyrygent wielkiej orkiestry słów, wielki księżycowy ptak – ptak kolorowy, drapieżny i szlachetny”.

 

Taki to już los mój będzie,
Takie to już miłowanie:
Przywitanie, pożegnanie,
Pożegnanie, wspominanie….
Oczy twoje widzę wszędzie,
Oczy twoje mnie całują,
Z dali, z dali mnie miłują,
Z dali, z dali mnie żałują,
Nie przychodzą na wzywanie,
Jeno błyszczą, jak w legendzie,
W dali, w dali, zewsząd, wszędzie,
– Taki to już los mój będzie,
takie to już miłowanie:
Przywitanie…. pożegnanie….

                                            Los